piaszczysta ulica w Nigerii jako ilustracja do recenzji książki "Wszystko rozpada się" Chinua Achebe

Wszystko rozpada się

Wszystko rozpada się – Chinua Achebe

Okonkwo zdobył sławę we wszystkich dziewięciu wioskach klanu Umuofia jako niepokonany zapaśnik. Jest pracowitym gospodarzem i nieustraszonym wojownikiem plemienia Ibo, ma ambicje i plany na przyszłość. Wkrótce jednak będzie musiał je zweryfikować, bo oto nadciąga katastrofa, której nikt nie mógł przewidzieć: biały człowiek. Dziwni przybysze z odległego lądu przywożą ze sobą jeszcze dziwniejsze idee, którymi próbują zarazić wszystkich wokół. W swej ignorancji wsadzają kij w tryby społecznego mechanizmu, pękają więzi spajające klany od niepamiętnych czasów, wszystko rozpada się na kawałki. Kataklizm kolonializmu widziany oczami mieszkańców nigeryjskiej wioski, Chinua Achebe opisał w jednej z najważniejszych książek w literackiej historii Afryki: „Wszystko rozpada się”.

Własny głos

Świat nieodwracalnie zmienił się dla mieszkańców Afryki, gdy do ich drzwi zapukali nieproszeni goście z Europy. Z miejsca zaczęli się panoszyć i zaprowadzać swoje porządki. Wskutek tego zderzenia wielu Afrykanów straciło życie lub wolność, a prawie wszyscy stracili swoją tożsamość kulturową. Europejczycy nie mieli absolutnie żadnego poszanowania dla tradycji ludzi, w których życie wtargnęli. Rasizm stał się podstawą polityki eksploatacji i kolonizacji. Był też elementem narracji w europejskich powieściach o podboju Afryki, które zalecano uczniom w szkołach w brytyjskiej Kolonii Nigerii, a do takiej uczęszczał właśnie młody Chinua Achebe. Postanowił zostać pisarzem po tym, jak uświadomił sobie, że czytając zachodnią literaturę identyfikuje się z kolonizatorami, a nie ze swoimi pobratymcami. Czuł, że musi wziąć sprawy w swoje ręce.

„Wczesne prace Chinua Achebe uczyniły go ojcem współczesnej literatury afrykańskiej jako integralnej części literatury światowej.”

Nadine Gordimer – pisarka, laureatka Nagrody Nobla

Jego debiutancka powieść „Wszystko rozpada się” ukazała się na dwa lata przed uzyskaniem przez Nigerię niepodległości. Uznawana jest za dzieło jego życia, jest światowym klasykiem, lekturą obowiązkową w całym anglojęzycznym świecie. Achebe postanowił odwrócić w niej tok narracji i pokazać jak wygląda jego świat od środka, uczynić swoich ludzi podmiotem, a nie przedmiotem zdarzeń. Wiedząc o tym, chyba spodziewałam się, że powieść będzie napisana w jakimś egzotycznym dialekcie Ibo. Dlatego pewnym zaskoczeniem była dla mnie wiadomość, że oryginał jest po angielsku. Jednak Achebe miał rację, że tym sposobem łatwiej dotrze nie tylko do wszystkich Nigeryjczyków, ale i do reszty świata. Autor, sam pochodzący z plemienia Ibo, nawet posługując się językiem kulturowo obcym, potrafił oddać filozofię i sposób myślenia swoich współplemieńców z zachwycającą autentycznością. Jego styl naśladuje ustny sposób przekazywania historii oraz tradycyjną sztukę oratorską Ibo. Narracja jest prosta, ale przeplatana mnogością przypowieści, metafor i przysłów.

Cisza przed burzą

Pod koniec XIX wieku Brytyjczycy wygodnie rozsiedli się już wzdłuż rzeki Niger. Jednak rdzenni mieszkańcy żyjący w głębi lądu nawet nie podejrzewali, że ich świat wkrótce drastycznie się zmieni. Biały człowiek był dla nich bardziej legendą, ktoś takich podobno kiedyś widział, ale nikt w to specjalnie nie wierzył. W takim właśnie czasie poznajemy Okonkwo i jego rodzinę, a wraz z nimi klan Umuofia z ludu Ibo. Obserwujemy ich codzienne życie, tradycje, rytuały i wierzenia, podglądamy ludzi przy gotowaniu i jedzeniu, podczas zasiewu i zbiorów, podczas barwnych i hucznych świąt, ślubów i pogrzebów. Słuchamy legend opowiadanych przez matki dzieciom. Właściwie poza tym do połowy książki dzieje się niewiele. Możemy skupić się na poznaniu świata, do którego mamy wejść i który wkrótce ulegnie erozji. Pomijając wszystkie inne jej zalety, książka jest świetnym, rzetelnym źródłem wiedzy na temat rdzennej kultury ludów dzisiejszej Nigerii.

„Dumne serce potrafi przetrwać porażkę współdzieloną z innymi, ponieważ taka porażka nie nadwyrężą jego dumy. Trudniejsze i bardziej bolesne jest zawieść samotnie.”

CHINUA ACHEBE – WSZYSTKO ROZPADA SIĘ

Lud, który poznajemy, zjednoczony jest przez wielowiekową tradycję. Jego obraz różni się zasadniczo od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w relacjach z Afryki, zwłaszcza przedkolonialnej. Ibo tworzą dojrzałe społeczeństwo z jasno określoną strukturą i hierarchią, bogatą kulturą, system sądów, wierzeń, obyczajów i własnym, unikatowym sposobem patrzenia na świat. Kolonizatorzy nie mieli szans dostrzeżenia wyrafinowania i subtelności więzi łączących te społeczności. Nawet nie przyszło im do głowy, żeby lepiej się przyjrzeć. Widzieli mieszkańców Afryki jako dzikusów, których należy ucywilizować. Zakładając, że przeszczepiają swoje poglądy w kulturalną próżnię, rozsadzili nigeryjskie wspólnoty od środka. Podważyli to, co leżało u podstaw funkcjonowania plemienia: wierność wspólnym wartościom.

Początek końca

Akcja powieści rozkręca się powoli, a jej wątek jest dosyć luźny. Poznajemy bliżej Okonkwo, jego trzy żony i dzieci. Śledzimy jak ich historia się komplikuje, zarówno na wskutek podjętych decyzji, jak i wyroków ślepego losu. Prawdziwe kłopoty mają jednak dopiero nadejść, gdy na scenę wkracza biały człowiek. Początkowo nic nie zapowiada tego, jak gwałtowną metamorfozę przejdzie społeczność plemienia Ibo. Członkowie klanu nie od razu zdają sobie sprawę z powagi zagrożenia. Przecież białych jest tylko dwóch, cóż z tego, że mają lepszą broń i już przekonali do siebie część miejscowych. Ze swoją dziwaczną religią i nowym wynalazkiem: rządem, wkraczają stopniowo i robią to pod sztandarem szerzenia postępu. Jak wilk w owczej skórze.

Nigdy nie zajmę stanowiska, że ​​Stare musi wygrać lub że Nowe musi wygrać. Chodzi o to, że żadna prawda mnie nie zadowala -to wynika ze światopoglądu Igbo. Żaden człowiek nie może mieć zawsze racji, żadna idea nie może być zawsze właściwa.

Chinua Achebe

Niestety wiemy z historii, że motywacją kolonizatorów nie były żadne szczytne idee, tylko czysta chęć zysku. Wszystko inne było jedynie narzędziem do osiągnięcia dominacji i bezrefleksyjnej eksploatacji bogactw Afryki. Rdzenni mieszkańcy zanim się zorientowali, znaleźli się w sytuacji, z której żadne wyjście nie było już dobre. Jak zatem doszło do tego, że dumny lud wojowników dał się zapędzić w ślepą uliczkę? Gdzie popełnili błąd i czy dało się go uniknąć? Chinua Achebe pokazuje nam różne scenariusze działania w obliczu nieuniknionych przemian i przeprowadza analizę społecznych kosztów tych strategii. Zostawia nas z tym rachunkiem zysków i strat, żebyśmy sami wyciągnęli wnioski, co można było zrobić lepiej. I czy w ogóle można było coś zrobić lepiej?

Gdzie ci mężczyźni…?

Postać Okonkwo nadaje opowieści ludzkiego wymiaru, jego rozterki podziela wielu z nas. Nieustraszony, legendarny wojownik opętany jest strachem przed utratą reputacji, bo jedyne czego się boi, to by nie okazać słabości. We wszystkim co robi w życiu stara się pokazać, że jest różny od swojego ojca, który był leniwym tchórzem. Jego brak sukcesu Okonkwo utożsamia z brakiem męskości. Dlatego brzydzi się wszystkiego co miękkie i łagodne, co kojarzy mu się z kobiecością. Nie przyzna się do odczuwania czegokolwiek, oprócz gniewu. Wszystkie problemy próbuje rozwiązać siłowo, nawet jeśli do osiągnięcia tego celu będzie musiał nadwyrężyć swoje sumienie. Jego upór sprowadza na niego fatum, które rodzi dalsze konsekewncje dla ludzi wokół niego.

„Bez względu na to, jak dobrze prosperował mężczyzna, jeśli nie był w stanie panować nad swoimi kobietami i dziećmi (a zwłaszcza kobietami), nie był mężczyzną tak naprawdę.”

Chinua Achebe – Wszystko rozpada się

Okonkwo jest opętany obsesją na punkcie męskości, o której myśli zerojedynkowo: albo jesteś prawdziwym mężczyzną, albo babą, nie ma opcji pośredniej. W świecie Ibo podział na to, co męskie i kobiece jest jasny: sprawy ważne i wymagające to domena mężczyzn, kobiety zaś mogą dbać o całą resztę. Nawet mali chłopcy wiedzą, że powinni preferować krwawe opowieści ojców, nad barwne historii swoich matek. Albo przynajmniej udawać, że tak jest. Okonkwo jest ucieleśnieniem tych przekonań doprowadzonym do ekstremum. Jego postawa macho sporo go jednak kosztuje. Sprawia, że nie toleruje zmian i nie potrafi się zaadaptować w środowisku, które ulega transformacji. Fizycznie nic nie jest w stanie go pokonać, ale emocjonalnie jest zupełnie bezbronny.

Temat kultu męskości podejmuje również książka „Miasto i psy” peruwiańskiego noblisty Mario Vargasa Llosy.

Dlaczego chwalę?

O „Wszystko rozpada się” można pisać i pisać, mam wrażenie, że nie poruszyłam połowy kwestii, o których powinnam wspomnieć. To jedna z tych powieści, które pozornie wydają się być proste, ale przy każdym kolejnym spojrzeniu odkrywają przed nami nowe warstwy, nowe motywy, skłaniając do kolejnych przemyśleń. Skoro nie mamy wpływu na zmiany zachodzące w świecie, to co kieruje naszym życiem: wola, czy ślepy los? Czy zderzając się z kulturą, o której nic nie wiemy, mamy prawo oceniać ją względem naszej moralności? Czy można wartościować tradycję, ocenić jedną wyżej od drugiej? Powieść pomaga spojrzeć na samych siebie, na nasze wartości z innej perspektywy. Chinua Achebe osiągnął swój cel, odwrócił porządek rzeczy. Czytając „Wszystko rozpada się” identyfikowałam się nie z Europejczykami, tylko z ludem plemienia Ibo. Chociaż wiedziałam jak musi skończyć się ta historia, miałam nadzieję, że uda im się odeprzeć inwazję i zachować własną tożsamość.


Czytałam książkę w języku angielskim, wszystkie powyższe cytaty są w tłumaczeniu moim własnym.

Powieść w polskiej wersji językowej ukazała się nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego w 2009 roku. Przekładu dokonała Jolanta Kozak.

Tytuł oryginału: „Things fall apart”, 1958.

Język oryginału: angielski.

Comments (3):

  1. Julka

    24 lutego 2020 at 23:16

    Podoba mi się dynamika Twojego wpisu, która wciąga w historię plemienia Ibo! Teoretycznie nie powinno zaskakiwać… jednak niesamowita jest aktualność i uniwersalność opisanych problemów na przykładzie nigeryjskiej grupy etnicznej. Jakby świat stał pod pewnym względem trochę w miejscu lub nawet bardzo – uzależniony od naszej woli, chyba w dość dużej mierze.
    Mam nadzieję, że znajdę tę książkę w bibliotece, pozdrawiam! 🙂

    Odpowiedz
    • marta

      25 lutego 2020 at 10:42

      Bardzo mi miło, że zachęciłam Cię do przeczytania tej książki. Masz rację, co do uniwersalności tematyki, niektóre problemy są dla wszystkich ludzi takie same, bez względu na czas i miejsce, bo są po prostu ludzkie. Dzięki temu dobra literatura nie traci na aktualności 🙂 Mam nadzieję, że książka Ci się spodoba. Pozdrawiam!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

I accept the Privacy Policy