widok na Rio de Janeiro gdzie rozgrywa się akcja książki "Symfonia w bieli" Adriany Lisboi

Symfonia w bieli

Symfonia w bieli – Adriana Lisboa

Przyzwoici ludzie o pewnych rzeczach nie mówią, a taka jest właśnie rodzina Clarice i Marii Inêz – bardzo przyzwoita. W ich porządnym domu panuje harmonia, wszystko jest poukładane i uczesane. Wystarczy jednak lepiej się przyjrzeć, żeby dostrzec, że całe ich życie: dzieciństwo i dorosłość, potyka się o rodzinne tajemnice, wyparte wspomnienia, zaklinaną rzeczywistość. Gdy zachowanie pozorów staje się najwyższym priorytetem, nie trzeba długo czekać, aż wydarzy się tragedia. Zasiane zło kiełkuje i nie znika, tylko dlatego, że udajemy, że go nie ma, rośnie i wydaje zatrute owoce. Ta historia, pełna przemilczanych krzywd i kłamstw, opisała językiem pięknym jak poezja brazylijska pisarka Adriana Lisboa w powieści „Symfonia w bieli” .

Brazylijskie (roz)dźwięki

Zanim rozpoczęła karierę pisarki, Adriana Lisboa zarabiała na życie jako piosenkarka, flecistka i nauczycielka muzyki. Jednak symfonią, która przyniosła jej pierwszą, ważną nagrodę, była książka: „Symfonia w bieli”. Autorka otrzymała za nią prestiżową nagrodę José Saramago, co pozwoliło nabrać rozpędu jej literackiej karierze. Dziś jest jednym z czołowych przedstawicieli brazylijskich pisarzy młodego pokolenia. W jej utwory wplecione są liczne wzmianki o muzyce, lecz akurat tytuł „Symfoni w bieli” odnosi się do malarstwa. Dokładnie do obrazu Jamesa McNeilla Whistlera „Symfonia w bieli nr 1”. Sztuka, muzyka i literatura mieszają się w tej powieści. Autorka jednocześnie odmalowuje przed nami wizje i odtwarza dźwięki, posługując się jedynie słowem.

„Oto poznaliśmy pisarkę, która na zawsze znajdzie swoje miejsce w światowej literaturze”.

José Saramago

Osadzenie fabuły w ojczyźnie autorki nie ma znaczenia dla przebiegu zdarzeń, ale jest to dla nas okazja, żeby zobaczyć obraz Brazylii inny, niż ten znany nam z katalogów biur podróży. Nie jest to jedynie kraj samby, karnawału i piaszczystych plaż. To także kraj ogromnych kontrastów i podziałów społecznych, korupcji i przemocy. Echa tego rozdźwięku między biednymi i bogatymi, między miastem i prowincją, możemy usłyszeć w tle opowieści. Czytając książkę nie zdawałam sobie sprawy, że rezonuje ona z historią Brazylii. Tak jak w rodzinie Marii Inêz i Clarice, panujący w ich czasach reżim, również nie pozwalał mówić o pewnych rzeczach. Nawet tych, o których wiedzieli wszyscy. Dopiero po skończeniu lektury doczytałam o tym kontekście historycznym. Jego znajomość nie jest jednak niezbędna do zrozumienia i zachwycenia się „Symfonią w bieli”.

Między słowami

Osią fabuły jest przekrój przez życie Clarice i Marii Inêz. Dwie siostry – różne jak ogień i woda. Dorastają w domu pełnym zabronionych słów i gestów, zakazanych miejsc i tematów tabu. Wybierają zupełnie inną strategię przetrwania w tym królestwie pozorów. Ta historia ociera się o banał: przy milczącym przyzwoleniu najbliższych, losy bohaterek zostają naznaczone przez bolesne doświadczenia, które zostawiają na nich piętno, niesione przez całe życie. Dla mnie jednak sposób, w jaki motyw ten został podany, to prawdziwe dzieło sztuki. Sens ukryty jest pomiędzy zdaniami i zdarzeniami. Sami musimy go stamtąd wyłuskać, bo nikt nie chce powiedzieć głośno o tym, co się stało. Zdarzenia, które w swej naturze są obrzydliwe, opisane są alegoryczne, wręcz lirycznie, stylem, który jest dokładną odwrotnością dosłowności. W tej historii nic nie jest powiedziane wprost.

„W środku coś się porusza, zaropiały potwór z tylko jednym okiem, który ślini się i chrząka, i zgrzyta swoimi okropnymi zębami. Potwór pożerający dzieciństwo.”

Adriana Lisboa – Symfonia w bieli

Gdy dochodzi do tragedii, dzieje się to po cichu, sami nie jesteśmy pewni, czego właśnie byliśmy świadkami. Wszystkiego musimy się domyślić z półsłówek, myśli urwanych w pół zdania. Jakbyśmy zaglądali we wspomnienia kogoś, kto nie chce pamiętać. Do rozliczenia się z demonami przeszłości Maria Inêz zmusza jednak swoją siostrę i jej sąsiada Tomása, gdy pewnego upalnego, styczniowego dnia przyjeżdża z Rio de Janeiro do rodzinnego domu na wsi, gdzieś pośrodku brazylijskiego interioru. W ich historię zanurzamy się powoli, odkrywamy ją po kawałku, oglądając świat z perspektywy różnych osób, płynnie zmieniając punkt widzenia. Przenosimy się w przeszłość bliższą i dalszą. Gdy wracamy do teraźniejszości trudno nam zrozumieć, jak bohaterowie dotarli do miejsca, w którym są. Całość to barwna układanka, której wzór można dostrzec dopiero, gdy ułożymy ją do końca.

„W tamtym miejscu, w tamtej rodzinie, rzeczy widzialne były zarządzane według bardzo surowych zasad, bardzo sztywnych, bardzo ostatecznych (podczas gdy rzeczy niewidzialne same się prowadziły i narzucały się, odnawiały i ciągnęły).

Adriana Lismoa – Symfonia w bieli

Prawie wszystkie relacje, w które wchodzą bohaterowie są dysfunkcyjne. Czy to mąż czy kochanka, ojciec, córka czy narzeczony, każdy z nich jest dla kogoś ze swych bliskich rozczarowaniem, a niekiedy wręcz wrogiem. Z tchórzostwa i egozimu unikają dialogu i kontrontacji swojej wizji świata z rzeczywistością. Każdemu z nich ciąży inny bagaż doświadczeń i każdy ma własny, równie bezskuteczny sposób na radzenie sobie z nim. Zaprzeczenie, ucieczka czy pragnienie zemsty, nałogi, wyparcie – oto ich repertuar. Życie prowadzi ich bardzo odmiennymi ścieżkami, w bardzo różne miejsca. Od skąpanych w luksusie wyżyn społecznych, po najgłębsze dno najczarniejszej rozpaczy. Łączy ich ta sama potrzeba odnalezienia siebie, zrzucenia maski zakładanej po to, aby nawet przed samym sobą ukryć prawdę.

Poetycka proza

Adriana Lisboa operuje językiem jednocześnie finezyjnie i precyzyjnie. Miałam wrażenie, że żadne zdanie nie znalazło się tu przez przypadek. Autorka z premedytacją łamie reguły gramatyczne, bawi się słowami, zestawiając je w niebanalny sposób. Chwilami tą powieść czyta się jak wiersz. Wypowiedzi postaci wplecione w treść narracji, bardziej opowiedziane, niż wygłoszone, wywołują wrażenie, że nawet jeśli bohaterowie mówią do siebie, to ze sobą nie rozmawiają. I tak jak oni o wielu sprawach milczą, tak narrator większość tematów przedstawia w zawoalowany sposób. Wszystko widzimy jakby kątem oka, gdy próbujemy się temu przyjrzeć, treść rozpływa się w pięknych przenośniach i pobudzających wyobraźnię porównaniach. Pozostaje nam snuć domysły, co w pewien sposób sprawia, że wszystko wydaje się jeszcze straszniejsze. Narrator jest jednak nieugięty i to na nas zrzuca odpowiedzialność za odkrycie prawdy i wyciągnięcie wniosków.

„Albo: nieskończoność może umrzeć w jednej chwili, która zamarznie i będzie trwać na zawsze, to jest odwrotna strona nieskończoności, to absolutna skończoność. Chwila mogąca zniszczyć wszystkie dokładne chwile swoją dojmującą i tragiczną prawdą. „

ADRIANA LISMOA – SYMFONIA W BIELI

Dlaczego chwalę

„Symfonia w bieli” wywołała u mnie dysonans. Książka z jednej strony napisana jest tak urzekającym językiem, że czytałam ją z prawdziwą przyjemnością. Z drugiej strony treść jest przygnębiająca, wręcz rozdzierająco smutna i na długo zostawiła we mnie niepokój. Myślę, że powieść poruszyła mnie tak bardzo, ponieważ piękny styl, którym została napisana najpierw wprowadził mnie w stan pewnego lirycznego rozmarzenia, zmusił mnie do otwarcia się na głębokim poziomie wrażliwości, a gdy już odsłoniłam swoje wnętrze, ta podstępna historia uderzyła mnie z całą mocą ludzkiej niegodziwości. Nie mogłabym nie polecić książki, która jednocześnie mnie zachwyca i przeraża.


Powieść w tłumaczeniu Wojciecha Charchalisa ukazała się w nakładem Wydawnictwa Rebis w 2016.

Tytuł oryginału: “Sinfonia em branco”, 2001.

Język oryginału: portugalski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

I accept the Privacy Policy